Oficer BOR: spadła "tutka", chyba nikt nie przeżył
» Finanse, Biznes

Odpowiedzialni za ochronę 10 kwietnia 2010 roku prezydenckiej delegacji funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu zamiast na lotnisku w Smoleńsku, byli około 20 kilometrów dalej - w Katyniu. I nawet nie wiedzieli, że tupolew runął. Z zeznań agentów BOR, do których dotarł Fakt, wynika, że kierowca polskiego ambasadora, który jako jeden z pierwszych zobaczył rozbitą maszynę, nie mógł się dodzwonić do agentów z informacją o tragedii. Przekazał im wiadomość... przez własną żonę.
Czytań: 92, dodano: 29-01-2012 15:18:33